Wiecie co?
Jutro jest ostatni dzień drogi i bede na miejscu :)
przejechałem do tej pory 3629km do celu jest 60km. To niezwykle.
Dziś zdobyłem trzecie pasmo hiszpańskich gór, było cieżko, wiecie!
Tą ostatnią noc spędzam w Albergue położonej w małej wiosce, przywitano mnie i wniesiono wszystkie rzeczy na piętro do sypialni !!! szok :)
Pokazano gdzie prysznic i sala kinowa.
Na pytanie ile zapłacę? Pan powiedział ze to zależy odemnie, tu sie nie płaci, tu sie zostawia "coś". Kolacja o 19.30 i poproszono bym opowiedział o swojej podróży z Pl. na rowerze po angielsku, i dam radę, a co, poskładam tak jak umiem.
Jestem wzruszony.
ps. Bardzo duzo pielgrzymów jest z Koreii, no i Hiszpanii, Francuzi, Włosi,
... a dzisiaj też niespodzianka poranna, spotkałem małżeństwo z Bydgoszczy i ich koleżankę z Rabki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz